Tomasz Łyko

Między nami

Poznaj studentów, absolwentów i wykładowców Wyższych Szkół Bankowych

Tomasz Łyko

Siła sportu

Tomasz Łyko
student WSB we Wrocławiu, Turystyka i rekreacja

Będąc osobą pełnosprawną uprawiałem wiele sportów: grałem w piłkę nożną, jeździłem na rowerze, chodziłem na siłownię. Sport był moją pasją. Po wypadku mój świat odwrócił się do góry nogami. Musiałem przyzwyczaić się do wózka, jednak nigdy nie zrezygnowałem ze sportu.

Od 2011 roku trenuje koszykówkę na wózkach, a gdy tylko nadarzyła się okazja wróciłem też do roweru. Tym razem był to handbike – złapałem bakcyla. Kupiłem rekreacyjny rower napędzany siłą mięśni rąk i marzenia o jeżdżeniu na rowerze wróciły. Pierwszy raz złożyłem go w lutym i jeździłem w śniegu. Cieszyłem się jak dziecko! Rower daje dużą swobodę, bo mogę się przemieszczać sam, gdzie tylko mam ochotę, jest także doskonałym narzędziem integracji, jeżdżąc na rowerze, poznałem wspaniałą dziewczynę, która wspiera mnie w moich poczynaniach kolarskich, można powiedzieć, że połączyła nas wspólna pasja.

Gdy zobaczyłam wypożyczalnię rowerów integracyjnych w WSB we Wrocławiu, to była dla mnie wielka niespodzianka. Pojawiła się szansa trenowania, ale na rowerze wyczynowym. Marzyłem o zawodach. Otworzyły się nowe możliwości. Staszek Kośnik (pełnomocnik ds. osób niepełnosprawnych Uczelni) zaproponował mi udział w maratonie do Warszawy. Przejechałem łącznie ok. 150 km. Chciałem uzyskać jak najlepszą średnią prędkość i sprawdzić swoje możliwości. Były ciężkie momenty, bolał bark, ale starałem się koncentrować na celu. Dojechaliśmy do Warszawy dużo przed zaplanowanym czasem! Nasza radość była wielka. Wtedy postanowiłem wystartować w Mistrzostwach Polski w kolarstwie dla osób niepełnosprawnych.

Pojechałem we wrześniu na zawody pełen adrenaliny. Pierwszego dnia była indywidualna jazda na czas. Trzeba pokonać dystans 8 km z jak najkrótszym czasem. Udało się! 17 minut i 30 sekund to był mój czas! Nie mogłem uwierzyć, ale znalazłem się z numerem 1. na podium! Drugi dzień to wyścig australijski. Pętla około 500 metrów, 10 zawodników jedzie pierwszą rundę i ten, który po pierwszym okrążeniu ma najsłabszy czas odpada. I tak jedziemy do najlepszego. Tu zająłem 2. miejsce. Moja radość była wielka, bo znowu znalazłem się na podium. Trzeciego dnia odbywa się wyścig wspólny na 42 km. Trasa była trudna, dużo zakrętów i podjazdów. Na drugim kole niestety wypadłem, straciłem jedno koło i trochę się poobijałem. Postanowiłem jednak dla siebie dokończyć wyścig, mimo, że już byłem zdyskwalifikowany - to dojechałem do mety. Marzę, żeby w przyszłym roku wygrać ten wyścig.

Medal z Mistrzostw Polski za jazdę na czas i puchar za drugie miejsce w wyścigu australijskim motywują mnie do treningów i do startu za rok.