Marta Madej

Między nami

Poznaj studentów, absolwentów i wykładowców Wyższych Szkół Bankowych

Marta Madej

Jak powstało San Francisco

Marta Madej
absolwentka studiów MBA

Podziel się:

Gdybym osiem lat temu zobaczyła siebie samą, taką jak teraz, nigdy bym nie uwierzyła… Dokładnie pamiętam dzień, który zmienił moje życie tak, jakby to było wczoraj. Gdybym wtedy wiedziała ile radości, frajdy i pożytku wniesie ta zmiana, także dla mojego życia zawodowego, nie zareagowałabym ze złością, jak miało to miejsce, ale z entuzjazmem. Osiem lat temu postawiłam przed sobą zadanie: rezygnacja z chleba, sera itp., czyli usunięcie glutenu i nabiału z jadłospisu.

Stanęłam przed półką sklepową, sprawdzając etykiety opakowań ze wszystkich stron i ręce mi opadły. Wychodziło na to, że mogę sobie kupić tylko… wafle ryżowe! W Polsce dieta inna niż ziemniaki, surówka i schabowy była wtedy fanaberią, życie w imperium fast foodów bez żółtego sera wydawało się niemożliwe. Jak przygotować drugie śniadanie do pracy bez kanapek? Jak pójść na imprezę? Z woreczkiem surowej marchwi?! Powiedziałam sobie wtedy: „Chcę zdrowo żyć”. Właśnie nie „muszę”, ale „chcę” i zrobię to barwnie i z rozmachem! Zakasałam rękawy i zabrałam się za reorganizację mojej kuchni. Teraz produkty są dobrze oznakowane, Internet kipi przepisami, ale prawie dekadę temu musiałam wykazać się sporą inwencją, żeby kupić cokolwiek poza kaszką dla dzieci. Zaczęłam od zdobywania wiedzy. Wybranie produktów, z których mogę korzystać, nie było trudnym zadaniem, chodziło bardziej o to, by moje gotowanie nie było monotonne, by eksplodowało nowymi smakami i zapachami. Spojrzałam na moją dietę jak na ściernisko, na którym ma powstać San Francisco. Zaczęłam od szukania przepisów na zagranicznych blogach kulinarnych. Każdy produkt obracałam w dłoni, smakowałam, układałam własne kompozycje. Czasem sama siebie zadziwiałam. I tak stopniowo kreatywność, dociekliwość i otwartość na nowe rozwiązania stały się moją drugą naturą.

Z perspektywy czasu widzę, ile dała mi zmiana sposobu życia. Jak duże mam poczucie siły, samodzielności i kreatywności w rozwiązywaniu problemów. Chociażby zawodowo – rozwinęłam się od działalności w branży kursów językowych poprzez pracę w międzynarodowej organizacji a teraz poszukuję nowej ścieżki. Jestem aktywna, podjęłam też bardzo wymagające studia MBA, mam bogate życie towarzyskie. Wiele się we mnie zmieniło – teraz każdy problem obracam w dłoniach jak wcześniej produkty w sklepie, z tą różnicą, że już wiem, co z nimi zrobić, wiem, że nigdy nie ma jednego rozwiązania. Potrafię szukać wielu odpowiedzi, niekonwencjonalnych sposobów, nie poprzestaję na tym co oczywiste i codzienne. I tylko za każdym razem uśmiecham się w sklepie na widok wafli ryżowych…