Michał Sowizdrzał

Między nami

Poznaj studentów, absolwentów i wykładowców Wyższych Szkół Bankowych

Michał Sowizdrzał

Nie było już odwrotu, więc postanowiliśmy jechać dalej

Michał Sowizdrzał
student II roku TiR, prezes Koła "Trip Club", bloger

Podziel się:

Turystyka była moją pasją od kiedy pamiętam… Zaraz po zerówce pojechałem na pierwszy zagraniczny wypad na Słowację na siatkówkę. Byłem wtedy bardzo mały, ale tak miło wspominam ten wyjazd, że od tego czasu, co roku udaje się na mniejsze i większe wypady turystyczne. Szczególnie lubię turystykę trampingową. Nie znoszę turystyki resortowej i pięciogwiazdkowych hoteli, w których wieje nudą.

Jedną z największych swoich przygód turystycznych przeżyłem w zeszłym roku w USA. Podczas szalonej wyprawy drogą 66 próbowaliśmy dotrzeć do Monumentu Valley. Wszyscy zazwyczaj myślą, że to jest jakiś mały obszar i jeden charakterystyczny obiekt, gdy tymczasem to dolina położona na terenie dwóch stanów. Droga, którą wybraliśmy się sportowym autem liczyła wiele mil i z czasem przemieniała się z utwardzanej nawierzchni w sypki piasek. Byliśmy przerażeni, że zakopiemy się w miejscu i zostaniemy na totalnym odludziu w temperaturze bliskiej 40 stopni. Klimatyzacja w samochodzie nie nadążała. Do tego GPS podał nam komunikat: „za 200 metrów przejedź przez rzekę.” Ze zdumieniem wypatrywaliśmy niebieskiej wodnej wstęgi, ale szybko do nas dotarło, że rzeka wyschła. Nie było już odwrotu, więc postanowiliśmy jechać dalej. Udało się! Dalej na tej samej drodze spotkaliśmy Indianina wraz z rodziną, który trochę z uśmiechem spojrzał na nasz samochód. Dodam, że nadwozie jego auta zaczynało się na wysokości naszego dachu. Pocieszył nas, że za godzinę powinniśmy dotrzeć na miejsce. Z wielką nadzieją ruszyliśmy dalej. Nasz upór zdecydowanie się opłacił, dotarliśmy do niesamowitego miejsca: wielkie skały i puszysty ceglasty piasek robiły wrażenie. Tam, z wymiętą w kieszeni wydrukowaną flagą magazynu National Geographic, zrobiłem kilka zdjęć. Potem wysłałem je na konkurs z okazji 125 lat magazynu. Kilka tygodni później okazało się, że wygrałem! Byłem bardzo mile zaskoczony, bo to konkurs w którym brali udział znani pasjonaci fotografii podróżniczych.

Dzisiaj moim celem jest wydanie albumu ze zdjęciami miejsc dla mnie ważnych. Znajdą się tam na pewno moje miasto rodzinne Lubin, Wrocław i góry, które kocham. Teraz marzę o Japonii. Fascynuje mnie ich kultura, kuchnia, kultura i nowoczesne podejście do życia przeplatane z historią i religią. Nie mogę się doczekać tej szalonej wyprawy.

Blog Michała Sowizdrzała: littlebravetraveller.blogspot.com