Jagoda Stefańska

Między nami

Poznaj studentów, absolwentów i wykładowców Wyższych Szkół Bankowych

Jagoda Stefańska

Topnienie lodów

Jagoda Stefańska
studentka II roku studiów I stopnia, Zarządzanie

Podziel się:

Czuliście kiedyś, że urodziliście się z misją? Żeby dokonać jakiejś szczególnej rzeczy? Albo że grzechem byłoby nie wykorzystać talentu, który posiadacie? Ja wierzę, że w każdym z nas drzemie ukryty potencjał. Opowiem o dniu, w którym przez przypadek (a może niekoniecznie) to odkryłam.

Języki obce od małego były moją pięta achillesową, a angielski był dla mnie najtrudniejszym przedmiotem. W pierwszej klasie gimnazjum ledwie zaliczyłam ten przedmiot, choć na ogół uczyłam się dobrze. Pod koniec gimnazjum nauczycielka gorliwie odradzała mi liceum dwujęzyczne.  Jakież było jej zdziwienie, gdy kilka dni później pokazałam jej bardzo wysoki wynik rozmowy wstępnej do liceum i idealne wyniki z testu gimnazjalnego. Nieznani mi nauczyciele pytali dlaczego nigdy dotąd nie uczestniczyłam w olimpiadach. Już wtedy mówiłam po japońsku i płynnie władałam językiem angielskim. Jak to się stało?

Część z Was zapewne spotkała się z fenomenem japońskich seriali animowanych i popkultury japońskiej... Dla fana głównym źródłem często kilku-, kilkunastogodzinnej rozrywki dziennie jest internet. Okazuje się, że godziny spędzone na oglądaniu „anime” nie zawsze muszą być godzinami zmarnowanymi, szczególnie kiedy zrezygnujemy z polskich napisów i zastąpimy je łatwiej dostępnymi angielskimi napisami.

Kiedy miałam czternaście lat, czyli po prawie dwóch latach od narodzin mojego krótkotrwałego hobby, spotkałam prawdziwego Japończyka. Na co dzień występował w japońskiej telewizji, ale przyjechał do Polski, aby rozgrywać spektakle na ulicach trzech polskich miast. To było niesamowite - mała Japonia w moim rodzinnym miasteczku! Po występie moja mama podeszła do mężczyzny i nie potrafiąc się porozumieć (Japończyk nie znał angielskiego) zawołała mnie, żebym poprosiła o wspólne zdjęcie. Po długich namowach podeszłam skrępowana i widząc, że angielski nie działa, powiedziałam swoje pierwsze zdanie po japońsku: „Przepraszam, czy możemy stopić razem zdjęcie?”. Mężczyzna uśmiechnął się, "stopiliśmy" zdjęcie, a potem przez godzinę rozmawialiśmy po japońsku. Znajomość języków obcych przydała mi się nie tylko w szkole czy na maturze.

Dziś prywatnie uczę japońskiego i angielskiego, studiuję w języku angielskim, rozumiem koreański, uczę się hiszpańskiego i niderlandzkiego. Metoda anime, czy też filmów okazała się skuteczna w nauczaniu moich podopiecznych, w tym brata, którego nie uczę, a który już w wieku ośmiu lat rozmawia z obcokrajowcami.

Języki pomagają mi także realizować ścieżkę kariery, która na pierwszy rzut oka ma z nimi niewiele.  Nauczyłam się też, że wychodząc ze swojej strefy komfortu, rzucając się na głęboką wodę jesteśmy zdolni nauczyć się lub odkryć w sobie bardzo ukryte zdolności we wszystkich dziedzinach życia.

Życzę przyjemnego odkrywania i przełamywania barier!