Emilia Walaszczyk

Między nami

Poznaj studentów, absolwentów i wykładowców Wyższych Szkół Bankowych

Emilia Walaszczyk

Jak zostać stewardessą w Bahrajnie

Emilia Walaszczyk
cabin crew w Bahrain Air, studentka III roku TiR

Podziel się:

O tym, że chcę podróżować wiedziałam od dziecka! Za każde zaoszczędzone pieniądze kupowałam National Geographic i ze skupieniem przeglądałam każdą stronę. Marzyłam, aby wyjechać gdzieś bardzo daleko i przeżyć prawdziwą przygodę życia.

Rok 2013 dał mi w kość! Straciłam pracę, przyjaciół, podupadłam na zdrowiu i wpadłam w okrutnego doła. Obiecałam sobie w sylwestra, że to musi się skończyć! Mówiłam do siebie: moja zła passa musi mnie opuścić, a ja muszę zmienić siebie i swoje życie! Przeglądając ogłoszenia o pracę natrafiłam na rekrutację na stanowisko cabin crew w Bahrajnie. Pomyślałam: czemu nie? Wyślę CV, ale i tak pewnie nigdzie nie pojadę… Kilka dni później otrzymałam zaproszenie na rekrutację do Warszawy. Myślałam: styczeń, zima, długa droga do Warszawy… odpuszczę sobie. Będzie milion ładniejszych i lepszych dziewczyn ode mnie, a ja stracę tylko czas i pieniądze. Jednak jakiś wewnętrzny głos nie dawał mi spokoju! Pokazałam zaproszenie mojej mamie, która od razu krzyknęła: jedziemy i bez dyskusji! I tak też się stało.

Kiedy dotarłyśmy do warszawskiego hotelu, w którym odbywała się rekrutacja poczułam się bardzo niepewnie. Byłam zdenerwowana i zagubiona. Zobaczyłam około trzystu pięknych dziewcząt i od razu pomyślałam: co ja tu robię? Pierwszym etapem spotkania był tzw. grooming. Przedstawicielki linii lotniczych wszystkie dziewczęta ważyły, mierzyły wzrost, pytały o blizny, tatuaże i oceniały wygląd ogólny. Kolejnym etapem był test z języka angielskiego, który sprawdzał umiejętność czytania ze zrozumieniem. Do trzeciego etapu dotarła połowa z kandydatek. Pracownicy linii podzielili nas na małe grupy, wskazali temat do rozmowy i obserwowali jak współpracujemy w grupie, jakie mamy gesty i mowę ciała. Podczas ostatniego etapu rekruterzy pytali m.in. dlaczego chcemy zostać członkiem ich zespołu. Na drugi dzień dostałam maila z informacją o pozytywnej decyzji! Od stóp do głów przeszył mnie dreszcz! Poczułam ekscytację, zaskoczenie i radość! To nie może być prawda! - pomyślałam.

Aby otrzymać wizę i pozwolenie na pracę w Bahrajnie, musiałam wykonać szereg badań i wypełnić stos dokumentów. Dwa dni przed wylotem otrzymałam informację, że wylot odbędzie się wczesnym rankiem z Warszawy. Najtrudniejsze było dla mnie pożegnanie z rodzicami, nie obyło się bez łez…

Na miejscu ponownie wypełniłam dokumenty i powtórzyłam badania medyczne. Aby wejść na pokład samolotu jako cabin crew, trzeba przejść sześciotygodniowy intensywny kurs podczas którego przyszłe załogi uczą się terminologii lotniczej, procedur bezpieczeństwa, procedur ochrony, standardów obsługi pasażera a także zasad dotyczących zachowania i wyglądu w pracy. Krótko mówiąc gasimy pożary, przeprowadzamy ewakuację, rozkładamy szalupy w basenie i serwujemy napoje kolegom i koleżankom z grupy w symulatorze airbusa A320. Spełniły się moje marzenia!

Latam od niedawna, ale nie zamieniłabym tej pracy na żadną inną!