Tomasz Borkowski

Między nami

Poznaj studentów, absolwentów i wykładowców Wyższych Szkół Bankowych

Tomasz Borkowski

Z czasem zrozumiałem, że szeroko rozumiana aktywność fizyczna przekłada się nie tylko na stan zdrowia ciała ale też i ducha

Tomasz Borkowski
Doradca zawodowy

Podziel się:

Teraz wiem, że szeroko rozumiana aktywność fizyczna przekłada się nie tylko na stan zdrowia ciała ale też i ducha

Od 15 roku życia prowadzę zdrowy tryb życia jestem bardzo aktywny fizycznie. W wolnych chwilach zajmuję się dbaniem o swoja kondycję fizyczną . Chodzę na siłownię, jeżdżę na rowerze, biegam – tak często jak tylko mogę. Kiedy byłem jeszcze na studiach wpadłem w uzależnienie od aktywności fizycznej – stale potrzebowałem dopływu endorfin, które wydzielają się podczas wysiłku fizycznego – siedem dni w tygodniu musiałem odwiedzić siłownię.

Z czasem zrozumiałem, że szeroko rozumiana aktywność fizyczna przekłada się nie tylko na stan zdrowia ciała ale też i ducha. Zawsze polecam to wszystkim z kim mam kontakt, jako dobry nawyk który przekłada się na właściwą higienę człowieka. Myślę, że każdy kto podejmuje wyzwanie i zaczyna dbać o formę kształtuje zarówno swoje ciało ale też i charakter.

Po studiach gdy zacząłem pracować i miałem wiele nowych obowiązków. Czas który mogłem poświęcić na aktywność fizyczną nagle się skurczył. Poczułem wyraźnie, że czegoś bardzo mi brakuje, czułem się rozdrażniony i najzwyczajniej w świecie nieszczęśliwy. Nie czułem się źle fizycznie, ale odczuwałem stratę. Z czasem nauczyłem się racjonalnie gospodarować swoim czasem i pogodzić wszystkie aktywności w życiu. Nauczyłem się sztuki kompromisu

Czymś co zmieniło mnie i moje życie czy pogląd na życie, było pojawienie się moim domu nowego mieszkańca, maskotki i pupila jakim jest świnia. Tak, mam w domu świnię „miniaturkę” rasy angielskiej.  Wbrew pozorom nie zmieniło się moje dotychczasowe podejście do zwierząt bo zawsze je kochałem, tylko do ludzi. Nieustanie zadziwiają mnie ich reakcje.Świnia jest zwierzęciem, które wzbudza bardzo dużo emocji, nie zawsze pozytywnych, choć nie można powiedzieć, że nie wzbudza zainteresowania. Poja  bo tak właśnie ma na imię moja świnia jest ulubienicą dzieci. Często gdy wychodzę z nią na spacer, a trzeba ją wyprowadzać tak jak psa – słyszę: „mamo, mamo popatrz ten pan ma świnkę na smyczy!” Choć to nie jest najdziwniejsza reakcja, czasem ludzie mnie pytali: „czy to jest świnia?” lub „czy ona jest prawdziwa?”  Niestety zdarzają się też niewybredne docinki: „o idzie pieczeń na święta!”

Odpowiadam z całą mocą, że nie mam zamiaru zjeść swojego pupila, podobnie jak inni nie zjadają swoich psów, kotów, szczurów czy papużek. Posiadanie takiego ulubieńca to walka ze stereotypami, które są ugruntowane w ludziach już od dziecka. Że świnia śmierdzi, jest brudna, że jest niebezpieczna. Szkoda, że takie opinie wyrażają osoby, które na ten temat nic nie widzą ponieważ nigdy nie miały w domu takiego zwierzęcia.  Hodowcy świnek domowych doskonale wiedzą, że one nie są problematyczne ani trudne w utrzymaniu a do tego są niesamowicie inteligentne. Przyzwyczaja się i kocha swojego właściciela tak samo jak pies  i jest też bardzo wierna i oddana.

Kiedy wracam z pracy za każdym razem wita mnie w już w drzwiach radośnie „chrumkając” a  trącając mnie ryjkiem okazując wielką radość. Co ciekawe świnie okazując radość merdają ogonami to jest naprawdę pocieszny widok! Poja potrafi się również obrazić gdy nie chcę spełnić jakiejś jej zachcianki. Zwykle jednak nie trwa to długo i kończy się pieszczotami – uwielbia gdy drapie się ją po brzuchu. Muszę też powiedzieć że broni swojego terytorium jak pies co przydaje się do obrony przed natrętnymi akwizytorami.