dr Andrzej Stańda
Kocha grać w tenisa. Niestety miłość do tego szlachetnego sportu została okupiona kontuzją. Pan Andrzej zmaga się obecnie z bolącym stawem (tzw. łokieć tenisisty) - ratunkiem jest niedostępna na polskim rynku opaska rehabilitacyjna. Życzymy wyleczenia stawu...
Kolejną fascynacją sportową jest siatkówka. Od wielu lat, w każdy piątek, o godzinie osiemnastej, w tej samej sali gimnastycznej rozgrywa mecz z kolegami poznańskiego świata nauki. Wśród graczy są rektorzy, prorektorzy, dziekani i prodziekani - wszyscy opętani miłością do tego zespołowego sportu. Raz w roku, by uczcić pamięć wojewody poznańskiego Bronisława Stęplowskiego, panowie rozgrywają turniej ze studentkami ekonomii -
to ważna chwila konfrontacji umiejętności z młodością. Aby utrzymać młodzieńczą kondycję, pan Andrzej jest częstym bywalcem na basenie.
| Dla właściwej harmonii konieczne jest również przyjazne ognisko domowe. Dom pana doktora jest zawsze otwarty, a gdy przychodzą do niego goście, mogą być pewni, że skosztują staropolskich potraw przygotowanych przez gospodarza i zostaną uraczeni odpowiednim winem. Piwniczka to duma pana domu. Jest w niej kolekcja wybornych win z całego świata: do indyka - różowe, do zrazów - czerwone. Ale zawsze najlepiej dobrane na daną okazję. No i jeszcze nalewki... Te domowe, pachnące słońcem minionego lata. Morela, czarna porzeczka, śliwa, orzech... |
Nauka, sport, kulinaria. Wszystkie te dziedziny można doskonale łączyć, jeśli jest się wybornym specjalistą od zarządzania. A gdy teoria współgra z życiem, można z sukcesem osiągnąć harmonię.
Podziel się








